Archiwa tagu: Nastawienie do nauki

Podsumowanie zasad. Nastawienie do nauki. Praktyka. Zasada śrubokręta

(Ten rozdział pochodzi z książki Deutsch mit Akkusativ und Pommes, bitte!Książkę można nabyć w formacie PDF klikając TU lub czytać na blogu. Możesz również zostać Patronem (kliknij tu) i dostać ją za darmo. Co jakiś czas będę publikował kolejne rozdziały. Życzę miłej lektury!)

Ucząc się języka niemieckiego, należy zapomnieć o przypadkach, które występują w języku polskim, ponieważ wprowadzają one chaos do nauki języka obcego. W języku niemieckim występują cztery przypadki i na tym poprzestaniemy. Przyznam się, że z siedmiu przypadków języka polskiego znam tylko te cztery z niemieckiego, więc kłopotliwe odnoszenie się do przypadków języka polskiego mi nie grozi, czego i tobie życzę, Drogi Czytelniku. Należy sobie również zdać sprawę z tego, że nigdy nie będziemy mówić tak samo w języku obcym jak w polskim, ze względu na to, że są to najzwyczajniej dwa różne języki. Na pewnym etapie (A2) nauki języka obcego należy zapomnieć o znajomości języka ojczystego i wykorzystywać do komunikacji wiedzę z języka obcego. Uczniowie często tworzą w myślach zdania po polsku (często trudne, skomplikowane), a dopiero potem starają się je przetłumaczyć na język niemiecki. Jest to jednak strata czasu. Język polski nie jest odbiciem lustrzanym języka niemieckiego. Jeśli będę myślał po polsku, będzie to polski po niemiecku, a nigdy niemiecki. Proste myślenie ograniczone do posiadanej wiedzy w zakresie języka niemieckiego, umożliwia mówienie w języku niemieckim po niemiecku. Już od samego początku nauki należy tworzyć konstrukcje niemieckie, wykorzystując wiedzę z zakresu języka niemieckiego. Mów tylko o tym, co wiesz, bo tego czego nie wiesz, nie jesteś w stanie powiedzieć. Nie wymyślisz odpowiedzi na pytanie, jeśli jej nie znasz. Zamiast powiedzieć zdanie, którego jeszcze nie potrafisz (w tym przypadku ze względu na odmianę przymiotnika), np.: Mam przepięknego psa, powiedz Mam psa. On jest piękny. Często, znając parę słów i jakąś jedną podstawową konstrukcje w języku obcym, chcielibyśmy od razu stworzyć jakieś bardzo skomplikowane zdanie, mimo że jeszcze nie posiadamy do tego odpowiednich narzędzi. Wszystko przyjdzie z czasem.

Chciałbym tak powiedzieć po niemiecku: Byłem wczoraj na koncercie, który tak mnie zachwycił, że żuchwa opadła mi na podłogę, a język rozwinął się, jak kłębek wełny i wyturlał mi się z ust pod same nogi dyrygenta

Jako że nie posiadam odpowiednich środków językowych, które mi to umożliwiają, powiem po prostu: Byłem na koncercie. Koncert był bardzo dobry.

Porównajmy słowa i gramatykę do narzędzi: wyobraźmy sobie, że mamy nóż i śrubkę, którą trzeba wkręcić. Ktoś, myśląc po polsku w języku niemieckim, często rezygnuje, sądząc, że nie wkręci śrubki, bo nie ma śrubokręta, nie powie, mam dużego psa, bo nie wie, jak jest „dużego” po niemiecku. Oczywiście, nie mając odpowiednich narzędzi, nie da się tego powiedzieć tak, jak byśmy chcieli, ale mimo wszystko można wyrazić sens zdania… Jeśli nie mam śrubokręta, to wkręcę śrubkę nożem.

Jeśli nie wiem, jak jest po niemiecku „mam dużego psa”, powiem: „mam psa. On jest duży”. Oznacza to, że powinniśmy korzystać z tego, co mamy w zanadrzu, a nie zastanawiać się, co byśmy zrobili z tym, czego właśnie teraz nie posiadamy. Jeśli mieszkam na dziewiątym piętrze, a winda nie działa, to przecież nie będę czekał aż ją ktoś naprawi, tylko pójdę schodami. Czy ktoś kiedyś kupił coś za „gdybym miał pieniądze”? Trzeba się nauczyć myśleć w kategoriach języka niemieckiego, czyli myśleć w ramach naszej znajomości tego języka. Jeśli nie posiadam słownictwa, którego chciałbym użyć, czyli śrubokręta, używam tego, którego mogę użyć, bo mam, czyli noża.

NASTAWIENIE DO NAUKI

Celem edukacji w języku obcym powinno być dążenie do jego przyswojenia. Należy pamiętać, że mamy prawo do popełniania błędów w języku obcym, ale i obowiązek korygowania ich. Czy przepyszna potrawa, podana na przykrywce od śmietnika, byłaby apetyczna? Chyba nie trzeba udzielać odpowiedzi na to pytanie. Musimy pogodzić się z faktem, że błędy się zdarzają i każdy je popełnia. Gdyby nie błędy nie bylibyśmy w stanie się doskonalić. Doświadczenie zdobywa się metodą prób i błędów. Należy również pamiętać, by zdanie zawsze dopowiedzieć do końca i dopiero wtedy zastanowić się, czy zostało wypowiedziane poprawnie. Jeśli przerwiemy zdanie w połowie i będziemy się zastanawiać, np. jaki przyimek wstawić, nikt nie domyśli się, o co nam chodzi i tym bardziej nie będziemy wiedzieć, czy zdanie było poprawne. Co więcej, sami możemy zapomnieć o tym, co chcieliśmy powiedzieć. Jeśli zaczniemy gotować potrawę i przerwiemy czynność w połowie (np. nie doprawimy jej), nie będzie można stwierdzić, czy jest smaczna, bo jak ocenić coś, co nie jest doprowadzone do końca. Przyszedłem kiedyś do domu i zastałem na piecu, jak sądziłem, rosół. Dołożyłem makaronu i szybko zjadłem. Jak się później okazało, była to nie gotowa pomidorowa. Gdybym tylko poczekał chwilę na koncentrat pomidorowy i tę parę innych przypraw. Lepiej więc zawsze dokończyć, co się zaczęło, żeby było wiadomo, czy to pomidorowa, czy rosół. Jeśli ktoś powie: mam w tym tygodniu psa… i zostawi to zdanie niedokończone, i będzie się zastanawiał nad poprawnością kolejnego słowa, to jego rozmówca może się domyślać, że ktoś np. ma w tym tygodniu psa, a w przyszłym już go mieć nie będzie. Jeśli wypowie w całości: mam w tym tygodniu psa ugotować, a dopiero ewentualnie później zastanowi się nad jego poprawnością, nie będzie zgrzytu komunikacyjnego i ograniczy to powstanie nieporozumienia. W tym przypadku lepiej żałować tego, co się powiedziało niż tego, czego się nie powiedziało. Czasem jedno słowo może zmienić sens całego zdania.

Ważnym jest, aby mówić do siebie. Wyobrażać sobie sceny i próbować reagować. Nazywać rzeczy, które spotykamy na drodze. Nie dajmy się zaskoczyć. Tylko temat powtarzany się utrwala. Ktoś, kto nie tylko raz jadł kotleta schabowego, ale próbował go wielokrotnie, nie pamięta jego smaku. Wniosek jest prosty, żeby pamiętać trzeba powtarzać. Należy ćwiczyć sytuacje, w których możemy się znaleźć, ponieważ, kiedy nadejdzie potrzeba, będzie nam łatwiej się wypowiedzieć. Dlatego na kursach tematy powtarzają się. Im wyższy poziom, tym szersze słownictwo na dany temat. Wszystkiego należy uczyć się w małych dawkach, np. 1 lub 5 słówek dziennie – oczywiście w zastosowaniu w kontekście. Nie należy obciążać się zbyt dużą ilością materiału naraz, bowiem można się szybko zniechęcić do nauki. Litra wody mineralnej też nie wypijamy naraz, ale w małych ilościach w ciągu całego dnia. Tak też należy podejść do nauki. Bardzo istotne jest również, moim zdaniem, pytanie i dopytywanie się o rzeczy, których nie rozumiemy lub które są dla nas nie do końca jasne. Należy pytać swojego nauczyciela. Bywa, że dla nauczyciela pewne sprawy są proste lub oczywiste, ponieważ on zajmuję się nauczaniem od wielu lat i często nie potrafi sobie wyobrazić, że jakieś, wydawałoby się, proste zagadnienie może sprawiać komuś trudności. Nauczyciel oczekuje, że po pierwszym wykładzie uczniowie pojmą zagadnienie. Ale dla kogoś kto dopiero uczy się jazdy samochodem, prowadzenie auta nie musi być wcale takie łatwe i oczywiste jak dla zawodowego kierowcy, więc pamiętajmy, żeby pytać, jeśli czegoś nie wiemy lub jeśli coś jest dla nas niejasne.

Jeśli nauczyciel pyta, „kto nie rozumie?”, a my faktycznie nie pojmujemy jakiegoś zagadnienia, przyznajmy się do tego. Ciężko jest się przyznać do niewiedzy, ponieważ jest to krępujące, bo nie chcemy zostać ośmieszeni. Prawdę mówiąc, nauczyciel nie powinien pytać, kto nie rozumie?, ponieważ w ten sposób, każe uczniowi się przyznać, że należy on do grona tych „mniej pojętnych”, co jak wspomniałem, przychodzi każdemu z trudem. Powinien zapytać, „kto rozumie?”, w ten sposób nie wymusza reakcji na tych, którzy faktycznie nie pojmują omawianego zagadnienia. Zgłaszają się ci, dla których temat jest jasny, co ukazuję grupę tych, którzy wymagają kolejnego objaśnienia materiału. Pytanie, „kto rozumie?” na pewno nie naraża uczących się na niemiłe doświadczenia i ułatwia pracę nauczycielowi, ale nie rozwiązuje sprawy. W teatrze czy operze na zakończenie przedstawienia rozpoczynają owacje ci, którym się podobało, a następnie do oklasków dołączają kolejni widzowie, słuchacze, którzy niekoniecznie są zachwyceni. Mimo że im się nie podobało lub sztuka była im obojętna, klaszczą, by nie postrzegano ich jako nierozumiejących sztuki. Równie dobrze może się to zdarzyć na zajęciach, kiedy część osób podniesie rękę, informując, że zrozumiało objaśnienia, a reszta przytaknie i stworzy to fałszywy obraz zrozumienia omawianego zagadnienia. W efekcie nauczyciel jest zadowolony i kontynuuje zajęcia, a część słuchaczy trwa w niewiedzy, która ciągle będzie dawać o sobie znać. Brak pewnych elementów wiedzy w języku obcym, może doprowadzić do uniemożliwienia nauki na wyższym poziomie. Chcąc wysłać list, musimy mieć znaczek. Bez znaczka ani rusz. Należy więc pozbyć się wszelkich obaw o wystawienie się na śmieszność. Niech inni sobie myślą, co chcą. Nie uczymy się dla nich, tylko dla siebie. Zatem nie obawiajmy się stawiać pytań, nawet jeśli zostały one już kiedyś przez nas zadane. Powtórka nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Kto pyta, nie błądzi w niewiedzy.

Często chcemy powiedzieć coś w języku obcym tak, jak w języku ojczystym. Jednak nigdy nie będzie to tak samo wyrażone.